Blog > Komentarze do wpisu

Bezsenność w Tokio - metropolia okiem gajdzina

Marcin Bruczkowski - Bezsenność w Tokio

Bezsenność w Tokio Bruczkowskiego to niesamowita przygoda dla Czytelnika. Na niespełna czterystu stronach z nieznikającym bananem na twarzy przemierzałem razem z autorem kolejne etapy jego życia w "kraju wschodzącego jena". Choć zdaję sobie sprawę z tego, że wartość merytoryczna tej pozycji przez dwie dekady się znacznie zdezaktualizowała, jestem przekonany, że nadal można z tej książki wyciągnąć wiele przydatnych informacji o tym, jak wygląda życie cudzoziemca w jednym z najbardziej zatłoczonych miejsc na ziemi.

Od początku Czytelnik śledzi zmagania autora z japońską rzeczywistością. Pierwsze mieszkanie - zaledwie kilka metrów kwadratowych, co i tak jest pewnym luksusem, bo apato jest w dość dogodnej lokalizacji. Nieustanne braki gotówki popychają do kombinowania, jakby tu przeżyć za niemałe pieniądze w mieście, gdzie wszystko kosztuje krocie, i tak dalej, i tak dalej... Pierwsze rozdziały są wręcz przepakowane ciekawostkami i informacjami dotyczącymi realiów panujących w Tokio. Wszystko podane jest w lekkim sosie, przypominającym gawędę i przyprószone dużą dawką humoru.

Gajdzin Marcin spotyka brata gajdzina - Irlandczyka. Ta przyjaźń to zresztą najbardziej trwałe spoiwo w tej opowieści. Pozostała plejada charakterów przychodzi i odchodzi, często bez większego komentarza, co niestety rozczarowuje. Autor zresztą zasypuje czytelnika masą zdjęć i szczegółów dotyczących jednych osób, by potem kolejne osoby potraktować po macoszemu. Może wynika to z zastrzeżeń samych zainteresowanych i próba ochrony ich prywatności?

Trudno jednoznacznie zaklasyfikować tę pozycję. Najbliżej jej chyba pamiętnikowi, bo nie da się tego raczej zakwalifikować jako literatury faktu - było nie było jest to obraz Japonii widziany oczami jednego człowieka, a więc niekoniecznie obiektywny. Z tym zresztą jest największy problem w tej książce - niesamowite sytuacje, które przytrafiają się autorowi są momentami tak nieprawdopodobne (masa szczęśliwych zbiegów okoliczności), że trudno oprzeć się wrażeniu, że autor jest jednak mitomanem i znacznie ubarwia historie swojego życia.

Największe zgrzyty, które umniejszały moją przyjemność z czytania dotyczyły cwaniakowania, jakim cechuje się autor. Podejście na zasadzie "co to nie ja, lepiej uważaj, skośnooki, bo cię postraszę ambasadą" mogą robić wrażenie podczas historyjek przy piwie, papier znosi takie przechwałki znacznie gorzej.

To cwaniakowanie prowadzi do dość lekceważącego podejścia do kobiet. Naszkicowano obraz cudzoziemca, który do Japonii przyjeżdża między innymi po to, żeby "zaliczyć" kilkanaście ślicznych Japonek. O znacznej większości postaci kobiecych czytający dowie się w zasadzie tylko tyle, że są ładne i mają lub nie mają biustu. Trochę to grubiańskie, ale na szczęście te fragmenty nie są aż tak liczne, można je zatem przeboleć.

Sama pozycja jest zresztą bardzo nierówna. Pierwsze rozdziały to istne cudo, porwał mnie bez reszty zwłaszcza opis podróży autostopem przez Japonię - czyta się to jak naprawdę dobrą opowieść przygodową. Potem jest różnie. Nieudane podboje miłosne Seana nie interesowały mnie za bardzo, a kolejna podróż całej paczki na wczasy nie interesowała mnie już wcale. Zwłaszcza ten przedostatni rozdział rozczarowuje. W zasadzie jest to zapis prywatnych przeżyć autora, bez żadnej wartości dodanej dla czytelnika.

To, co na pewno uderza czytającego pod koniec tej książki to nieustające poczucie, że obcokrajowiec w Japonii nigdy nie będzie się czuł swobodnie. Zawsze będzie tym obcym, zawsze będzie traktowany jak dziwadło. Nie wynika to ze strasznej niechęci autochtonów, raczej z niewiedzy i obawy przed obcymi. To główny powód dla którego większość obcokrajowców po pewnym czasie jednak wraca do ojczyzny...

Bezsenność w Tokio to pozycja obowiązkowa dla miłośników Japonii i wszystkiego, co z nią związanego. Autor celnie obala wiele mitów i nieporozumień, związanych z rozumieniem japońskiej kultury przez Zachód, co na pewno zmieni obraz przeciętnego Japończyka w oczach czytającego. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że część informacji zdążyła się zdezaktualizować, część jest pewnie podkoloryzowana i nie do końca w pełni oddająca rzeczywistość. Z takim podejściem można czerpać nieukrywaną przyjemność z lektury i razem z autorem odbyć podróż po tym fascynującym miejscu.

Ocena: 7/10

Plusy:
+ mnogość ciekawostek z kraju kwitnącej wiśni;
+ lekka narracja, pełna (czasem suchego) humoru;

Minusy:
-
niektóre informacje są już nieaktualne;
- czasami drażni rozbuchane ego autora


piątek, 21 lutego 2014, zamekblyskawiczny

Polecane wpisy