Blog > Komentarze do wpisu

Nowy regulamin Virtualo - ja tam kupował nie będę


Nowy regulamin VirtualoImage courtesy by patrisyu - www.freedigitalphotos.net

25 lutego w życie wchodzi nowy regulamin w Virtualo, który każdy klient sklepu musi zaakceptować, aby dalej z niego korzystać. Regulamin owy pełny jest prawniczego bełkotu i niegramatycznych zdań wielokrotnie złożonych, co jest typowe przy wprowadzaniu rozwiązań ograniczających klienta. W praktyce może to oznaczać tyle, że jakiś pulchny pan lub pani z managementu stwierdziła "ten dozwolony użytek to mi się nie podoba, weźcie jakoś to zablokujcie". No i pan lub pani mecenas siedzi nad tym regulaminem i mimo, że wie, że życzenia swojego przełożonego spełnić nie sposób, to tworzy jakieś formułki, które kompletnie nic nie znaczą, bo jak wiadomo regulamin ustawy obejść nie może.

Przeanalizujmy zatem niektóre z postanowień regulaminu Virtualo.

§1 DEFINICJE: 1. Użyte w niniejszym Regulaminie zwroty i definicje będą miały poniżej przedstawione znaczenie: d) „TREŚCI MULTIMEDIALNE” – oznacza znajdujące się w aktualnej ofercie Sklepu produkty w formatach elektronicznych, w tym w szczególności e-Booki (zapisany w formacie cyfrowym utwór literacki), audiobooki (zapisana w formacie cyfrowym ścieżka dźwiękowa zawierająca odczytany przez lektora utwór literacki) oraz e-prasa (zapisane w formacie cyfrowym wydania prasy codziennej, tygodników oraz miesięczników); c) „PRODUKTY” – oznacza znajdujące się w bieżącej sprzedaży w ramach Sklepu produkty w postaci m.in.. Treści Multimedialnych oraz czytników elektronicznych;

Tutaj akurat nie mam żadnych zastrzeżeń, ale należy zacytować te definicje dla porządku, Virtualo będzie się do nich odnosić w kolejnych paragrafach (lol) swojego regulaminu.

1. Nie będziesz odstępował od umowy.

Prawo odstąpienia od umowy zawartej na odległość przysługujące konsumentom to jedno z najważniejszych uprawnień konsumenckich, które staje się standardem w Unii Europejskiej. Zgodnie z przepisami obowiązującymi w Polsce, klient ma prawo odstąpić od umowy w ciągu 10 dni od dostarczenia towaru lub w przypadku usług - w ciągu 10 dni od zawarcia umowy o ich świadczenie. Warunkiem wyłączającym możliwość skorzystania z tego prawa jest rozpoczęcie świadczenia usługi. Jak wygląda to prawo w regulaminie Virtualo?

§ 8 ODSTĄPIENIE OD UMOWY, ZAKUPU: 2. Klient będący konsumentem w przypadku zamawiania Produktów w postaci Treści Multimedialnych wyraża zgodę na udostępnienie przez Virtualo Treści Multimedialnej niezwłocznie po dokonaniu Zakupu i potwierdzeniu jego realizacji przez Virtualo oraz przed upływem 10 dniowego okresu uprawniającego Klienta do odstąpienia od umowy zakupu Treści Multimedialnej. Z uwagi na powyższe, stosownie do regulacji art. 10 ust. 3 pkt 1), ustawy dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny (Dz. U. z dnia 31 marca 2000 r.) Klientowi nie przysługuje prawo do odstąpienia od umowy o zakupu Treści Multimedialnej w trybie przewidzianym w art. 7 ust. 1 ww. ustawy, co Klient niniejszym przyjmuje do wiadomości i na co wyraża zgodę.

Ktoś wymyślił sobie, że jeżeli klient wyrazi zgodę na pozbawienie go praw, to tak też się stanie. Otóż nic bardziej mylnego i wie to każdy, kto ma jakiekolwiek pojęcie w tej materii - obowiązywanie przepisów ustawy, na którą się Virtualo powołuje nie zależy od oświadczenia woli żadnej ze stron. Co tak naprawdę tutaj się stało? Virtualo interpretuje rozpoczęcie świadczenia usługi jako moment, w którym ebook zostaje umieszczony na półce do pobrania. Nie istnieje w tej materii żadne orzecznictwo, którym można by poprzeć takie lub przeciwne stanowisko, więc jest to kwestia otwarta do interpretacji.

Każdy szanujący się sklep daje możliwość odstąpienia od umowy w ciągu 10 dni od dokonania zakupu, jeżeli ebook nie został ściągnięty na dysk. Jest to rozwiązanie stosowane także przez sklepy sprzedające cyfrowo gry. Dla przykładu, tak interpretował te przepisy gigant branży gier - Electronic Arts, a ich raczej stać na dobrych prawników, prawda?

2. Nierealnych ofert składał nie będziesz

13. Po złożeniu przez Klienta oferty oraz po dokonaniu płatności Klient otrzyma od Virtualo wiadomość elektroniczną (...) zawierana jest umowa sprzedaży Produktu na warunkach wynikających z niniejszego Regulaminu oraz Załączników do niniejszego Regulaminu dotyczącego nabywanego przez Klienta Produktu.

Tutaj pojawiają się nawet dwie zabawne rzeczy w jednym ustępie. Virtualu uznaje sprzedaż np. ebooków za umowę sprzedaży, a nie świadczenia usług, więc zapisy o odstąpieniu od umowy nie mają w tym przypadku za bardzo sensu. W przypadku umowy sprzedaży bowiem konsument ma prawo do jej odstąpienia w ciągu 10 dni od momentu dostarczenia towaru, jak już było wspomniane i w żaden sposób tego prawa anulować się nie da.

Co jeszcze śmieszniejsze, zdaniem prawników Virtualo to klient składa ofertę zakupu sklepowi. Jest to całkowicie oderwane od rzeczywistości rozwiązanie. W sytuacji normalnej, to sklep składa ofertę sprzedaży przez wystawienie ceny produktu do publicznej wiadomości.  Klient może tę ofertę zaakceptować i wtedy dochodzi do zawartcia umowy.

Jakie są tego konsekwencje? Ano takie:

14. W przypadku braku możliwości realizacji złożonej przez Klienta oferty Klient otrzyma od Virtualo wiadomość e-mail wskazująca na braku akceptacji oferty przez Virtualo. Brak potwierdzenia zamówienia w terminie 7 (siedmiu) dni od daty dokonania przez Klienta płatności oznacza odmowę realizacji zamówienie przez Virtualo. W przypadku wskazanym w zdaniu poprzedzającym Virtualo niezwłocznie zwraca Klientowi uiszczoną przez niego cenę nabycia Produktu.

Virtualo daje sobie możliwość odmowy realizacji zamówienia z przyczyn dowolnych. Oczywiście taki zapis w regulaminie ma chronić sklep w przypadku, w którym nie będzie możliwa realizacja zamówienia, bo np. wygasła licencja, lub kod promocyjny okazał się nieważny, czy też cena w sklepie była niższa, niż być powinna. Ale do tego nie potrzeba takich szemranych punktów w regulaminie. Słabo też wygląda sytuacja, w której klient musi czekać aż 7 dni od złożenia oferty (lol), aby się dowiedzieć, że jego zamówienie nie zostanie zrealizowane. W dalszych podpunktach regulaminu pojawiaja się informacja, że na zwrot pieniędzy Vritualo wyznacza sobie 30 dni. Nie jest to nic, o co należałoby marszczyć czoło. Większość sklepów co prawda szybciej zwraca pieniądze, ale na zwrot pieniędzy nie ma jakiegoś z góry określonego prawnie terminu.

3. O dozwolonym użytku zapomnisz

11. Klient ma prawo korzystać z Treści Multimedialne na własny użytek.

Własny użytek to nie dozwolony użytek prywatny! Virtualo w tym miejscu stara się jak może, żeby wyłączyć swojego produkty spod dozwolonego użytku. I znowu robi to nieudolnie, bo takie wyłączenia nie mogą mieć miejsca. Własny użytek, to użytek wyłącznie osobisty, bez możliwości wypożyczenia lub sprzedaży książki znajomemu. Dozwolony użytek z kolei taką możliwość uznaje i postanowienia ustawy o prawie autorskim itd. mają tutaj bezwzględne pierwszeństwo.

4. Zabezpieczeń usuwał nie będziesz

13. Klient nie jest uprawniony do: d. usuwania oznaczeń właściciela oraz technicznych zabezpieczeń z Treści Multimedialnej,

Jest to kolejny zapis, który nie ma żadnego pokrycia w obowiązującym prawie. Zgodnie z ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych, usuwanie zabezpieczeń jest zabronione tylko wtedy, kiedy obchodzenie zabezpieczeń prowadzi do bezprawnego korzystania z utworu. Tym samym, jeżeli usuwasz DRM lub znaki wodne, aby korzystać z kupionego ebooka zgodnie z prawem, tj. w ramach użytku własnego lub dozwolonego użytku, to nikt ci nie może tego zabronić. (Patrz art. 79 ust. 6 ustawy o prawie autorskim itd.)

Podsumowanie

Zanim przejdę do podsumowania, wkleję jeszcze jeden punkt regulaminu, który przyprawił mnie o banana na twarzy.

14. Virtualo udziela Klientowi Licencji na korzystanie z Treści Multimedialnej na nie więcej, niż 99 (słownie: dziewięćdziesiąt dziewięć) odrębnych urządzeniach (telefon, tablet, komputer itp.).

 To chyba taki typowy zapis regulaminowy for the lulz. Sensu żadnego nie ma, zastosowania praktycznego też nie, ale jest zabawnie i wszyscy są zadowoleni.

Reasumując, nowy regulamin Virtualo to mokradła, pełne niebezpiecznych rozpadlin i ruchomych piasków. Virtualo za nic ma poszanowanie swoich klientów i wszystko, do czego zmierza ten regulamin, to maksymalne ograniczenie praw konsumentów.

Jak można z tym walczyć? Oczywiście można by próbować swoich sił u Powiatowego Rzecznika Konsumentów, tylko w walce z takimi gigantami jak EmpiK mogą to być wysiłki płonne. Ja po prostu nie wydam u nich ani złotówki, bo i po co? Większość pozostałych sklepów mnie szanuje.

poniedziałek, 24 lutego 2014, zamekblyskawiczny

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Anna, *.icpnet.pl
2014/02/24 09:53:07
Dzięki za informację, kiedyś tam coś kupowałam, ale już definitywnie nie będę!
-
zamekblyskawiczny
2014/02/24 12:51:09
Dzięki za miły komentarz!
-
Gość: shy_girl, *.skarzysko.vectranet.pl
2014/03/10 14:16:40
Co prawda nie kupuję za często na Virtualo, bo zazwyczaj ebooki, które mnie interesują mogę nabyć taniej w innych księgarniach, ale mimo wszystko do tej pory zawsze miałam świetny kontakt z obsługą (np. w przypadku czytnika). Za to u mnie mają wielki plus. Natomiast nowy regulamin zapalił w mojej głowie czerwoną lampkę ostrzegawczą. Nie jestem prawnikiem, ale nawet ja widzę, że znajdują się w nim zapisy odcięte od ustaw i wymyślone od tak sobie na potrzebę księgarni. Poza tym niektóre kłócą się ze sobą, a ich interpretacja zależna jest od interpretującego. I tak sobie myślę czy nie warto by ktoś, kto ma trochę większą wiedzę w tej materii napisał do nich i zwrócił im uwagę. Ostatecznie przy regulaminie jest dopisek o kontakt w sprawie sugestii i pytań. Może nic z tego nie wyniknie, a może jednak coś im zaświta w głowie.