Blog > Komentarze do wpisu

Powrót The Walking Dead to kolejna porażka

The Walking Dead - Michonne

AMC musi przestać z tym trendem na przerywanie serialu w połowie. Rozumiem ten zabieg marketingowy, mający na celu podsycanie zainteresowania widzów serialem przez dłuższy okres niż zwyczajowe kilkanaście tygodni, ale ja mam dosyć. Poraz kolejny powrót serialu po kilku miesiącach oczekiwania srogo rozczarowuje.

Kiedy w końcu scenarzyści postanowili zakończyć impas, jakim było odnalezienie bezpiecznej przystani w więzieniu (choć zrobili to niesamowicie tandetnie), była nadzieja na świeżość. Tak się jednak nie stało. Ile to już było odcinków ze scenami w stylu: wchodzimy do pierwszego lepszego pustego domu, zabijamy tam 1-2 zombie i szukamy jedzenia? Kilka co najmniej. Co ciekawe, bohaterowie nadal znajdują przydatne do spożycia płatki owsiane czy pudding w puszce mimo, że od początku apokalipsy minęły prawie dwa lata. Swoją drogą, Carla po zjedzeniu tej puszki puddingu musi czekać naprawdę solidna sraczka.

Koooooorl!

Carl zresztą nie przestaje irytować. Bo znowu, ileż razy już mieliśmy przed sobą sceny w stylu: Carl już nie jest dzieckiem, ale Rick wciąż go traktuje jak swojego małego synka, a ten próbuje mu udowodnić, że jest dorosły i twardy i udowadnia ale potem się okazuje, że jednak nadal jest jego synkiem i bez niego nie da rady? Zdaję sobie sprawę z tego, że w uniwersum zombie apokalipsy jest w zasadzie skończona liczba scenariuszy, które można odgrywać, co widać też po komiksie - Kirkmanowi naprawdę zaczyna brakować pomysłow i zjada własny ogon.

Serial nie przestaje także atakować scenami, które wywołują solidne pacnięcie się w czoło - zabawna scena, w której Carl próbuje wywabić Szwendacze sprzed domu, w którym się zatrzymał z ojcem musi zostać brutalnie przerwana przez kolejne zombie ninja, które zaskakuje bohatera od tyłu co niemalże kończy się jego zgonem. Zgonem, ktory przecież każdy rozgarnięty widz wie, że nie nastąpi.

Jakby tego było mało, uraczono nas żenującą sceną, w której Rick już niby jest zombie, bo sapie i jęczy. Chyba nawet mój kot nie dał się na to nabrać. Swoją drogą, czy ludzie żyjący w postapokaliptycznym uniwersum pełnym zombie nie powinni się nauczyc, że nawet w chorobie nie należy zachowywać się przy uzbrojonych ludziach jak zombie?

Przeszłość Michonne

Zostajemy uraczeni też sporą porcją scen z Michonne, które same w sobie nie wnoszą do fabuły w zasadzie nic. Tresuje sobie kolejne zombiaczki na smyczy (zastanawiające jest [a raczej żenujące], że według twórców po odcięciu rąk i szczęki Szwendaczom te automatycznie przestają cię ścigać), poczym targana wspomnieniami i zdegustowana widokiem swojego zombie-sobowtóra zabija je wszystkie.

Bardzo ciekawa jest natomiast krótka scena koszmaru, który nawiedza Michonne. Nie tylko jest to scena dobrze nakręcona (całkiem nieźle oddany surrealizm sennych mar), ale daje jakiś ogląd na to, kim jest czarnoskóry samuraj-kobieta. Jej (były) chłopak powinien był jednak zrobić test na ojcostwo, bo kolor skóry jej dziecka sugeruje, że raczej na pewno nie jestm nim żaden z panów ze snu.

Kula w łeb

Podsumowując tę krótką opinię (bo nie jest to oczywiście recenzja), muszę podkreślić jak bardzo zaskoczyła mnie wieść, że za scenariuszem do tego odcinka stoi sam Robert Kirkman - twórca uniwersum i komiksu The Walking Dead. Co jak co, ale po ojcu swojego dziecka można się było spodziewać nieco wyższej jakości historii. Co gorsza, za tydzień akcja przeskakuje do kolejnej grupki ocalałych, można się więc spodziewać kolejnej porcji tych samych scen (Daryl ustrzeliwuje wiewiórkę z kuszy, w lesie za drzewami czają się Szwendacze i wyskakują w najmniej [dla bohaterów i tylko dla nich] oczekiwanym momencie), Jak dobrze pójdzie, to może nawet kogoś ustrzelą, bo bodycount musi się zgadzać.

 

Tak całkiem na marginesie, postaram się tchnąć nieco życia w tego bloga i częściej raczyć was kolejnymi wpisami. Jeżeli ktokolwiek to czyta, oczywiście! Z czasem może przeniosę tego bloga na platformę, która nie wymaga logowania się, aby oddać komentarz, ale jeszcze nie wiem, na jaką. Jakieś propzycje?

poniedziałek, 10 lutego 2014, zamekblyskawiczny

Polecane wpisy