Blog > Komentarze do wpisu

Gwiazdozbiór psa - apokalipsa nie będzie spektakularna

Gwiazdozbiór psa

Tematy postapokaliptyczne są niezwykle modne. Główną falę zainteresowania postapo wywołały wszechobecne zombie.Tym razem jest inaczej. Ludzkość zdziesiątkowały zmiany klimatyczne oraz śmiertelne choróbska. Nieliczni, którzy przetrwali muszą walczyć o pożywienie. Nie jest o nie łatwo, ponieważ znaczna część flory i fauny wyginęła. Ostały się tylko te stworzenia, które mogą przeżyć na skromnych ilościach trawy,które jeszcze porastają połacie terenu.

Główny bohater, Hig stracił wszystko. Został całkiem sam. No, prawie całkiem. Towarzyszy mu Jasper, jego psi towarzysz, który ma już swoje lata. No i Bangley, ale trudno nazwać go przyjacielem. Hig toleruje jego obecność, bo tylko ona zapewnia mu przetrwanie. Ta relacja jest obustronna - Bradley znosi Higa również tylko dlatego, że jakiekolwiek szanse na przeżycie mają tylko i wyłącznie razem. Dzięki zaradności i umiejętnościom Higa, możliwe są wypady po surowce i rekonesans na pokładzie małego samolotu. Bangley to z kolei świetny strzelec, który nie raz uratował już Higowi skórę.

Pierwsze, co rzuca się w oczy po otwarciu książki, to bardzo niecodzienny styl, w jakim napisana jest ta powieść. Liczne błędy gramatyczne, miejscami całkowity brak interpunkcji mają chyba przywodzić na myśl prywatne zapiski głównego bohatera. Nie każdy ten styl polubi, mnie on momentami strasznie irytował. Równoważniki zdania niepoprzedzielane żadnymi znakami interpunkcyjmi z pewnością nie ułatwiają zapoznania się z fabułą. Trzeba jednak przyznać, że wybiórcza interpunkcja i częste stosowanie niegramatycznych form lub równoważników zdania bardzo dobrze się sprawdza w przypadku dynamicznych scen. Jako przykład można podać sytuację, w której Hig musiał walczyć o ciężarówkę z napojami - krótkie, szarpane zdania naprawdę potrafiły oddać emocje, jakimi targany był główny bohater i kolejne linijki czytało się z zapartym tchem.

Jeżeli miałbym wskazać jakiś motyw przewodni tej powieści, to pewnie byłoby to poczucie straty. O stracie bohater mówi często i odnosi się ona do wszelkich aspektów jego życia - utraty rodziny, utraty kontaktu z ludźmi, nawet utraty swoich ulubionych sposobów spędzania czasu (pstrągi wyginęły). Równie ważne są próby pokonania samotności, rozpaczliwych starań nawiązania kontaktu z innymi ludźmi.

Im bilżej jednak końca, tym historia coraz mniej trzyma przy czytniku. Wydarzenia tracą impet, następuje dłuższa chwila wytchnienia dla bohatera, ale niewiele z tego wszystkiego wynika. Ostatnie rozdziały czytałem chyba dwa razy wolniej niż pierwsze pół książki. Może to ze względu na małą różnorodność wydarzeń, pewien powtarzający się schemat, brak solidnego kierunku, w którym całość zmierza.

Gwiazdozbiór psa oceniam jednak bardzo pozytywnie. Na poletku powieści postapo ta nie wyróżnia się znacznie, ale przynajmniej odchodzi od wyświechtanych tematów wojny nuklearnej czy zombie. Historia kusi realistycznym podejściem do tematu i całkiem nieźle z niego wybrnęła. Polecam wszystkim miłośnikom gatunku.

Ocena: 7+/10


Plusy:
+ ciekawie, realistycznie przedstawiona zagłada
+ historia, w której chodzi o coś więcej niż zwykłe przetrwanie
+ niewielki krąg ciekawych bohaterów+ sceny akcji zapierają dech w piersi

Minusy:
- akcja wyraźnie zwalnia mniej więcej w połowie powieści
- brak wyraźnego kierunku fabuły
- napięcie opada a potem już nie wraca

niedziela, 02 marca 2014, zamekblyskawiczny

Polecane wpisy