Blog > Komentarze do wpisu

Na co komu Gra o tron?

Gra o tron

Naprawdę nie rozumiem fenomenu "Gry o tron". Moim zdaniem jest to serial (bo o serialu tutaj mowa, książek nie czytałem i po próbie przeczytania pierwszego tomu raczej nie zamierzam...) zdecydowanie przereklamowany, do granicy absurdu. Tuż przed premierą kolejnego sezonu, która już niedługo, można z daleka wyczuć narastającą ekscytację fanów i mediów. Co ciekawe, nie tylko mediów branżowych, ale także mainstreamowych. Zupełnie nie pojmuję, co jest tak urzekającego w serialu, w którym nie ma postaci, którym by można kibicować. Owszem, byli fani Neda Starka, byli wielbiciele jego syna, są także zwolennicy Danny.

Tylko, że w świecie wykreowanym przez GRRM takie kibicowanie nie ma w ogóle sensu. Dwóch pierwszych przeze mnie wymienionych już nie żyje, a w wątku Daenerys nie dzieje się w zasadzie nic. Współczuję fanom jej postaci, skoro dostaje ona jakieś 20 sekund na odcinek. Gdyby to jeszcze były wyjątki! Nie wiem, dlaczego ludzie tak reklamują znak firmowy Martina polegający na uśmiercaniu postaci w najmniej oczekiwanym momencie. Po pierwsze, kiedy ginie po kolei kilka ważnych postaci, to te śmierci nie są już wcale nieoczekiwane. Po drugie, nie ma chyba nic bardziej żenującego, niż kolejna postać, która ogłasza buńczucznym tonem, kogo to ona nie zniszczy, czego to nie podbije, by potem umrzeć na sraczkę w odcinku później. Wszelkie deklaracje, przygotowania do wojny, itd. pozostają całkowicie bez konsekwencji.

To mordowanie postaci miałoby jedną zaletę - eliminację zbędnych i nużących się wątków, gdyby nie to, że Martin na ich miejsce zwykle wciska 10 kolejnych. Które obchodzą mnie jeszcze mniej, bo mniej o nich wiem i każda z nich i tak jest na ekranie mniej, niż cycki Ros w pierwszym sezonie. 

Gra o tron jest także jednym z najdroższych seriali w historii telewizji. Szkoda, że znowu tego nie widać. Pojedynki na miecze wyglądają jak walka anemików o kawałek wątróbki, bitwy wyglądają słabiej niż rekonstrukcje zorganizowane przez studentów na dni kultury.

Po co śledzić ten serial? Naprawdę nie rozumiem, przecież są znacznie lepsze alternatywy, które polecam wszystkim, którzy chcą oglądać bohaterów ginących na polu bitwy, a nie na kiblu:

Vikings

Vikings

Vikings od History Channel to serial ze wszech miar lepszy od Gry o tron. Po pierwsze mamy tutaj kilka naprawdę ciekawych postaci, którym warto kibicować i których losy śledzi się z wypiekami na twarzy. Legendarny Ragnar Lodbrok, syn Bjorn, żona Lagertha, jego kompan Floki i jeszcze kilka charakterów to naprawdę zróżnicowana kompania, w której każdy znajdzie swojego faworyta. Zachwyca przede wszystkim aktor wcielający się w postać Ragnara, którego lekki "świr" wywołuje banana na twarzy w każdej scenie. Ci, którzy wolą większy odjazd, mają Flokiego, który zachowuje się tak, jakby był ziemską inkarnacją samego boga Lokiego. Lagertha powinna przypaśc do gustu kobietom, którym zbrzydł już widok kurtyzan z Gry o tron oraz nijakiej Danny i chcą zobaczyc kobietę, która kopie tyłki, kiedy trzeba.

Kolejną ważną zaletą tego serialu (jak dla mnie) jest oparcie go w realiach historycznych. Oczywiście bez przekłamań się tu nie obejdzie, ale w Vikings postaci zachowują się zbliżenie do tych, które żyły w tamtym okresie. W przeciwieństwie do Gry o tron, gdzie mamy osoby, które zachowują się jak współcześni ludzie, wciśnięci w średniowieczne zamki. (choć raczej namioty, bo i na zamki budżetu nie starcza). Mnóstwo w Wikingach jest scen obrazujących obyczaje i realia życia z tamtego okresu.

Nie brakuje też scen akcji. Ze względu na znacznie mniejszy budżet niż w Grze o Tron nie należy się jednak spodziewac zbyt wielu pożarów czy wielkich bitew, ale paradoksalnie potyczek i tak jest znacznie więcej, niż w serialu opartym o książki GRRM. W końcu mowa o ludzie, dla którego przelewanie krwi to niemal codzienność. Bitwy nie są w tym serialu tylko smaczkiem, większość ma istotne znaczenie dla fabuły i poważne konsekwencje.

Jeżeli ten opis was nie zachęcił, to mam jeszcze jedną propozycję na dziś:

Spartacus - Blood and sand

Spartacus (różne sezony)

Ten serial początkowo można mylnie odebrać. Ja sam miałem z nim problem. Można odnieść wrażenie, że ten serial jeszcze bardziej do serca wziął sobie złotą zasadę HBO cycki i flaki. Po części tak jest, ale kiedy przyjąć to jako częśc pewnej konwencji, to może być to źródło czasem niezamierzonego humoru.

Spartacus: Krew i piach to pierwszy sezon historii o rzymskich gladiatorach i ostatecznie o powstaniu niewolników. Całość utrzymana jest w stylistyce podobnej do kinowego filmu 300 (w Polsce - 300 Spartan). Fontanny komiksowo wyglądającej krwi, akrobatyczne popisy, rzucający się w oczy green screen - nie każdemu to przypadnie do gustu. Mnie kupiło w całości. Ogląda się to jak czystą rozrywkę - gladiatorzy sprawiają wrażenie bogów wojny w ludzkich wcieleniach a starcia są ucztą dla oczu. Twórcy Gry o tron mogliby się uczyć od Spartacusa jak należy przedstawiać starcia większych armii - mimo ułamka budżetu, jakim dysponowało Starz, udało się pokazać je znacznie bardziej epicko niż w serialu HBO. Zwłaszcza finałowa bitwa z ostatniego sezonu powoduje opad szczeny.

Spratacus to także popis świetnej gry aktorskiej. Niestety, aktor grający główną rolę zmarł przed zakończeniem całej historii, ale jego nastepca po pewnym czasie także daje radę, by w finałowym sezonie całkowicie rozkwitnąć.

Polecam serial wszystkim miłośnikom czystej rozrywki, niebojącej się golizny (zarówno damskiej jak i męskiej), oczekujących soczystej akcji i barwnych bohaterów. Ja oglądałem razem z dziewczyną i ona też z czasem się przekonała. I też oglądała to znacznie chętniej, niż Grę o tron.

sobota, 05 kwietnia 2014, zamekblyskawiczny

Polecane wpisy

Komentarze
www.abmstudio.pl
2014/04/09 12:38:07
Nie jestem fanem ale serial Gra o Tron oglądam. W zasadzie zgadzam się z autorem nic specjalnego ale być może siła tkwi własnie w "... ogłasza buńczucznym tonem, kogo to ona nie zniszczy, czego to nie podbije, by potem umrzeć na sraczkę w odcinku później." w wyłamaniu się trochę ze schematu.
Takie właśnie jest życie. Mamy wielkie plany, aspiracje, wydaje nam się, że świat stoi przed nami otworem, rzucimy go sobie do stóp a w finale "umieramy na sraczkę".
Polecane seriale z przyjemnością obejrzę.
-
zamekblyskawiczny
2014/04/09 14:54:59
Jasne, ale autor zaczyna popadać z tym w pewien schemat. Nagle zginął Ned, Khal Drogo, Renly (akurat pomniejsza postać, więc nieważne), Robb i jeszcze pewnie paru podzieli ich losy.

No i historycznie to blado wypada. To znaczy, rozumiem, że to serial fantasy, ale utrzymany jest w pewnych luźnych realiach - i tak dla przykładu w Polsce królowie nie byli mordowani jeden po drugim, takie rzeczy się nie zdarzały często.
-
peterbilberry
2014/10/20 12:56:12
Osobiście przetrwałem przez 3 książki Gry o tron, potem się znudziłem. Serial jest jeszcze na etapie tych pierwszych tomów, potem pewnie skróci wszystkie dłużyzny, które Martin wstawił w 4 i 5 tom. Niemniej serial ma swoje zalety. Pokazuje prawdziwe średniowiecze. Już patrząc na zdjęcie z filmu Vikings widać, że stroje są za ładne i za kolorowe, na to aby być prawdziwe. Takie bajkowe średniowiecze ;-)